Bardzo lubię herbatę zieloną i nie ma dla mnie znaczenia czy jest z aromatem, lisciasta, czy expresowa. A im rozmaitsza tym moje przywiązanie do rytuału codziennego rozkoszowania się nią -mam wrażenie- umacnia się .
Lubie tez dobrą kawę latte popołudniową godziną, gdy słońce jest tak wysoko, że czuć jego ciepły blask na całej twarzy, gdy siedzi się w jednym z krakowskich ogródkow. Slowo! zawsze znajdę wtedy czas by olbrzymią, długą lyżeczką zbierać resztkę osiadłego na krawędziach kubka- ubitego lekko mleka i by znaleźć na spodzie tego cuda ostatek syropu carmelowego..hmm. cudo! Z liquidów to jeszcze gorącą czekoladę. Późną jesienią, gdy zimny, ostry wiatr staje się zwłaszcza tą porą tak mocno wyczuwalny na policzku, iż trudno wtedy odgadnąć czy to wiatr czy zanurzone usta w kubku wypełnionym po brzegi gęstym trunkiem tak zarumieniły mą twarz.
Mało kto wie, że zdobyc mnie można lampką dobrego wina, bo lubię rozkoszować się nią w poczuciu bezpieczeństwa i męskiej adoracji. Moja kobiecosć wtedy dojrzewa jak to wino, które uprzednio zabutelkowane czekalo na dogodny moment by urzekać swym smakiem i wiekiem...
Chwila staje się wtedy magiczną, królewską celebracją a ja czuję się wyjątkowa! Eh, jak niewiele mi potrzeba:)
Długie, bezcelowe rozmowy to najlepszy eliksir na zły dzień, dla takiej gaduły jak ja:) Zwłaszcza takie o tym i owym, smiamtym i owantym, bo te głownie- mam wrażenie- są w stanie zaspokoić chęć poznania kim jest mój rozmówca. Bezcelowosć staje się zatem celem samym w sobie ( choć pewnie bezcelowosć maskuje i moje roztrzepanie).
Ostatnio książki mnie pochłaniają i internet (jak widać) i cieszy mnie fakt, że odnajduję cos, co mnie na dlużej zaciekawi i pozwoli przebrnąć od strony pierwszej do ostaniej ( przeważnie to ja czytać ksiażki zaczynałam od tyłu i jak mi się podobało zakończenie szłam do początku)
ten sposób dalej został gdy czytam gazety i magazyny.
Myslę, że jestem spontanem...decyzja w minutę podjęta? proszę bardzo! czy przemyslana? wczesniej czy później się okaże! Nie lubię filozofować, przygotowywać się do czegos długimi dniami, a na koncu przeżywać goryczki rozczarowanie bo cos umknęło mi sprzed nosa zanim zdażyłam to przeanalizować.
Skad to wynika?hmm.. może z hasła carpe diem? Bo nie z braku rozsądku, pod którym podszywają się wszyscy ci co prowadzą stateczne życie. Ludzie w bezpiecznej odległosci od spontanicznosci. To nie rozsadek, tylko obawa porażki nimi kieruje.
Tak mysle przynajmniej ja!
Lubię zmienną być i czy to źle? hm..? Powiem tak: bez tej cechy byłabym jak rybka bez wody.:)Ale mam wrażenie, że im bardziej swiadoma jestem cech jakie posiadam (w tym i tej ) tym w większej symbiozie żyć potrafię z samą sobą. Swiadomosć staje się moją potęgą!
Strzeżcie się panowie...ha ha
A propos was...
Co lubię w meżczyznach? tak naprawdę uczę się tego obcując z nimi! I chyba to najtrudniejsze pytanie jakie sobie zadałam? Bo czy ja znam meżczyznę w swoim życiu? (myslę o kims innym niż tato:)
Za meżczyzną stoi kobieta. A do tej pory nigdy nie myslałam o sobie jako kobiecie. Choć w sumie dumna jestem z tego, że staję się nią ( nie swiadczy o tym tylko fakt zaokrągleń tu i ówdzie, ale i smielsze wyrażanie : "jako kobieta sądzę to czy tamto") to jednak trudno mi tak naprawdę ocenić kiedy to chłopak a kiedy już mężczyzna?
hm? Moją dotychczasową relację z facetami okresliłabym raczej jako przeciętna z rzędu: dziewczyna -chłopak. Może tak. A na tym poziomie wystarczy: że jest miły, kulturalny i ładnie pachnie (prymitywnie prawda?).
Od relacji mężczyzna -kobieta oczekuje się czegos więcej. Więc co w nich lubię ?
...Ich niezłomnosć gdy wali się na głowę cały swiat. Oni mają wyprostowany żagiel (to chyba z siły ich charakteru wynika) gdy podejrzanie ja, mogłabym pograżyć się w swoim chaosie paniki. Oj tak, prawda!
Mowią, że tylko prawdziwa kobieta potrzebuje ramienia meżczyzny...
Więc czyżbym była taką 100%-tową ? hm...?
Co jeszcze w nich lubię? Odpornosć na stres, rzeczowosć i konkretnosć, zdecydowanie.
To moje własne pociągi seksualne. Taka mała fetyszystka ze mnie :) A te ich tyłeczki...O mamusiu! Prawie każdy z nich dostał taki gratisowo :)
Chyba w sumie w meżczyznach lubię wszystko to , czego mi brakuje jako kobiecie, badź jest w jakis niewyobrażalny sposób dla mnie (ah te kolejki po boskie nogi) mało wykształcone!
Cenie poczucie bezpieczeństwa i wyjątkowosci jakim potrafią (jak chcą) obdarzyć swe boginie czyli nas, kobietki...
Kwiaty??? tak mało razy dostałam kwiaty w swym życiu, że chyba nauczyłam się je traktować jak odswiętny mundurek. Wiecie- wkładam bo muszę! Tak traktuję kwiaty od meżczyzn: dają bo wypada! więc chyba totalnie mnie nie urzekają choć są miłe (jak się już pojawią)...
Zwłaszcza te nietuzinkowe, tzn. mało popularne doceniam! Te, jakby zdradzają, że darczyńca zastanowił się nad ich wyborem i względnie dopasował do obdarowanej osoby! A jak wszystkie wiemy: czas jaki nam poswięcacie panowie tak naprawdę nas urzeka.
Skąd taka refleksja? otoż wynika to z przekonania jakie mam, że meżczyzna działa pewnym mechanizmem jakby ich kto zaprogramował ) , a który my kobiety- już dawno rozszyfrowałysmy.
I tak: Roże dają gdy kochają, gdy są walentynki. Tulipany gdy są urodziny. Stokrotki gdy jest indywidualistą czyt. skąpcem. Lilie- tesciowej, mamie. Goździki -dzień kobiet.
I chyba to by było tyle o kwiatkach...szkoda, bo tak dużo mogą zdziałać:)
Kwiatoterapia panowie też istnieje:)
Ubóstwiam wytworne miejsca... chyba musiałam urodzić się na jakims królewskim dworze w poprzednim życiu ( i mam nadzieję, że nie jako słuząca, ha ha )
A może po prostu wynika to ze znaku zodiaku? Wiecie, wagą jestem! Bo restauracje, dobre drinki, jedzonko i muzyka są jak przefiltrowane powietrze dla mnie- balsamico!:)
I na koniec cos, co jest sliweczką na tym torciku o mnie: zakupy...! kocham kocham kocham....
A im więcej do zwiedzania sklepów tym większy usmiech na mej twarzy..
Eh, potrafię wyjsć po spódnicę i wrócić z dwiema parami butów, torebką i t-shirtem uhahana od ucha do ucha.. a o spódnicy ani widu ani słychu... cos zupełnie innego niż meżczyni. I znowu ma mysl mi przyszła ta ich konkretnosć:) eh.
Koniec uzewnętrzniania..na dzis już dosć duszę oczysciłam...
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
3 comments:
...hm, zaczytalam sie juz poraz drugi na tym blogu, czytam i czytam ten wiersz i wciąz chce więcej!
wiem , ze jestes: spontaniczna, roztrzepana, ekstrawagancka- "najwieksza lansiara na roku" przecież:) ale tu poznaje jeszcze więce...
Jesteś: kobieca, zmysłowa, romantyczna, i zakochana w drobiazgach- "męskich tyłeczkach "!!
SHE- THX...:)
i sie mi fajnie zrobilo :D
niom:)
cmok
hahaha !!! zakupy, kawa, czekolada, tyleczki - ok, to cala ty, zgadzam sie (i z niecierpliwoscia czekam na nasza kawke 5.02 :D
ale ze niby Ty zdecydowana ??? no jaja ;-) nie przytocze dowodow tylko dlatego, bo musialabym publicznie obwiescic tresc naszych poufnych pogaduszek, a nie chcialabym zebys Ty w ramach riposty zrobila to samo ;-)
buzka bucu :-*
Post a Comment