Monday, January 22, 2007

Kochany, Kochana...


Z dedykacją dla SHE...

niby przysiedli na tej samej ławeczce,
niby dotykiem dłoni się przywitali
i coż więcej można rzec gdy się na nich patrzy: hm..?
wzrokiem sie nawet spotkali....
raz może dwa! całkiem beznamiętnie...

tak długo na to czekali,
tyle liścików miłosnych naskrobali
a dziś ..jak nie swój ze swoim usiedli
i widać, że w swej zadumie pogrążeni- myślami ulecieli...

cisza choć się bardzo stara
upływu czasu zabić nie może...
bo słów dalej nikt nie wydobywa
patrzą, każdy w swoją stronę

szepczeć tyle by mu chciała
wystrojona na spotkanie
już o swicie przybiec miała
u fryzjera włos upięła
kawy łyk z wrażenia ledwo wzięła
teraz siedzi i nie wiedząc czemu -
jedyne co chce: to pójść do domu...

tak długo na to czekali,
tyle liścików miłosnych naskrobali
a dziś ..jak nie swój ze swoim usiedli

tak wiele chciał jej dać
dni za dniami zeszłym majem
na myśleniu o niej mu mijały!
przyszedł wcześniej poł godziny
szukał miejsca na czułe rozmowy.
teraz ciężko spojrzeć mu w jej oczy
bo nie wiedząc czemu-
jedyne co chce: to pójść do domu...

tak długo na to czekali,
tyle liścików miłosnych naskrobali
a dziś ..jak nie swój ze swoim usiedli

i rozstania kres czasu nadszedł
podnieśli niepewnie wzrok ku sobie..
jakby w podzięce za rozmowę,
rękę grzecznie podał w skłonie
to znak pożegnania- pomyśleli sobie.
komuś łezka się w oku zakręciła
i o chodnik w parku się obiła...
a przecież kochanym,kochaną nigdy nie była!

1 comment:

she said...

wow!!! cos mi sie wydaje ze ja juz tutaj bylam, slad zostawila, a tu sladu nie ma hahah, ale widze ze decykacyjkę mam za to milutką!!
coz moge powiedziec.....wiem, ze wiele osob to wszystko czyta ale jak widac tylko ja sie tu juz prawie zadomowilam, wiec jeszcze troche sie tu rozgoszcze, na tych blogowych wypocinach...
uwielbiam ten wierszyk, ach co za poemat!!!!!