Sunday, January 28, 2007

...

DZIWNE, JAKIE ŻYCIE PROWADZI SIĘ W CUDZYCH SNACH...



Obudziałam się dziś z dziwnym wrażeniem jakbym przeżyła krótką, burzliwą historię swojego życia w cudzym ciele, w cydzym umyśle...tylko imię pozostało to samo.
I nieustannie o tym myślę. Gdy kawę piłam z rana. Teraz, gdy klikając w klawiaturę przechodzę klatka po klatce to, co pamiętam z wczorajszej nocy.
I szukam sensu tak naprawdę tego wszystkiego.
Czy wam też się to kiedyś zdażyło? Prowadzić własne życie w cudzych snach??
hm//
To tak, jakby wyjść bezkarnie z siebie i wtopić się w inną JA.
Poznać jej ŻYCIE.
Rozgościć się nawet w tym innym ciele i nawet polubić w tak krótkim czasie JĄ czyli tak na dobrą sprawę siebie..
Tyle, że zastanawiam się :czy to byłam JA ?
I potrząsam głową z niepewną dezaprobatą (coś jak moje eee.ee.). Bo przeciez JA jestem tu. A ONA tam, w cudzym śnie.
A jednak cudownie mi było, wiecie?
Poczuć, że mogę być inna..
Stać się na krótki czas NIĄ, inna JA ..




11 comments:

Anonymous said...

hm...dajesz dużo do myślenia...
kimkolwiek czujesz, że jesteś "nią", czy "sobą" prawda jest taka, że jesteś jedna i sama decydujesz jaka i która!

ps: sama próbuję do tego jakoś dotrzeć hahah

Anonymous said...

jak ciebie czytałam miałam dziwne wrażenie, że też coś takiego miałam kiedyś w śnie,jakby ja, a nie ja patrzysz na inne rzeczy, ale odbierasz inaczej...hm...sama nie wiem, ale rzeczywiście jest coś w tym, że ma się w sobie różne ja, jedno jest pewne jak she said ona w tobie Ty w niej,i ta zgoda na różne JA:)hehe ale się filozoficznie zrobiło:)

Anonymous said...

no no no ..
masz rację sucharku- ale filozoficznie się na tym
post-cie zrobiło..:)

PS. i dalej głowię co z tą NIĄ, MNĄ zrobię...

Anonymous said...

jak to co:)badz z siebie dumna:)ja tam z ciebie jestem:)jak she mi zdaje relacje jak dzielnie sobie radzisz:)nie moge zapomniec widoku tych ciastek co pieklas hehe,a moze wiesz co?ty po prostu z zewnatrz odczulas siebie?wiesz poczulas jak inni ktorzy cie koachaja (i nie tylko) ciebie odczuwaja?mmm warto sie zastanowic...hehe skoro juz tak "filozowyfujemy"

Anonymous said...

oj suchar..chętnie to ja bym usiadła i na twojej kozetce:)
...she ma mnie czasem już dość..hehe
bo łopatologię mi musi czasem zapodawać bym cokolwiek zrozumiała..he he he

Anonymous said...

zapraszam:) 6637546

Anonymous said...

jeszcze są wolne miejsca:)))hihihi:)

Anonymous said...

hahahah///
przy kawce w letni dzień w krakowie:)
już nas tam na terapii widzę sucharku:)

she said...

hahhha...och jak ja lubie takie filozoficzne pieprzoty, takie niby sobie bleblanie a tu prosze...wyszły transcendentne wyznania, doświadczenia:)

i łopatologia się przydała hehe

no to kozetka mój psychologu! ihhih

Anonymous said...

Osóbkę ze snu określiłam przed laty jako JA i nie wnikam więcej w jej życie, bo ono własne scenariusze pisze, własne światy tworzy, własnych przyjaciół dobiera. Często bywa tak, że osoby, które JA widuje w swoim świecie, Agi spotyka po kilku dniach. Swoiste deja-vu. Bodajże Calderon napisał, iż "istota nasza równa snu tworzywu". Po co się w to wgłębiać zatem? Żeby się jeszcze bardziej pogubić? Żaden naukowiec nie wytłumaczył fenomenu projekcji sennych i to w tym najbardziej niesamowite. Zostawmy świat snu własnemu biegowi;)

Anonymous said...

I niech mi nikt nigdy nie mowi ze kobiety nie sa skomplikowane... Po takich postach to sie nawet ciesze ze nie mam/nie pamietam swoich snow.
PS. Thx za link, bede tu CZESTYM gosciem/komentatorem/zeby nie powiedziec krytykiem:)